PON - PT: 10:00 - 19:00
Praca hybrydowa zmieniła biura bardziej niż jakikolwiek trend wnętrzarski ostatniej dekady. Firmy, które przed pandemią potrzebowały biurka dla każdego pracownika, dziś mają w poniedziałek komplet ludzi, a w piątek jedną trzecią zespołu. Aranżacja przestrzeni biurowej musi to udźwignąć, bo inaczej firma płaci za metry, z których nikt nie korzysta, albo odwrotnie, w szczycie tygodnia nie ma gdzie usiąść.
Pierwsze pytanie nie brzmi „ile mamy osób”, tylko „ile osób bywa w biurze jednocześnie w najbardziej obłożony dzień”. Różnica bywa ogromna. Przy zespole 40 osób pracującym w modelu trzy dni w biurze realne obłożenie szczytowe to zwykle 28 do 32 stanowisk, a nie 40.
Praktyka pokazuje, że sam współczynnik nie wystarczy. Warto sprawdzić rzeczywiste wejścia z systemu kontroli dostępu z kilku tygodni, bo deklaracje zespołu i dane z czytników potrafią się mocno rozjeżdżać. Dopiero na tej podstawie ustala się liczbę stanowisk stałych, współdzielonych i miejsc do pracy dorywczej.
To zmiana, którą najczęściej się pomija, a która najbardziej doskwiera. W modelu hybrydowym połowa spotkań odbywa się online, także wtedy, gdy pracownik jest w biurze. Bez kabin akustycznych rozmowy wideo rozchodzą się po całym open space i skutecznie uniemożliwiają pracę pozostałym.
Przyjmuje się, że na każde 10 do 15 stanowisk potrzebna jest przynajmniej jedna budka jednoosobowa oraz mała salka na 3 do 4 osoby. Przy zespołach mocno obciążonych rozmowami online ten wskaźnik bywa jeszcze wyższy.
Największym marnotrawstwem powierzchni w biurach jest duża sala konferencyjna zajmowana przez dwie osoby na rozmowę wideo. Lepiej sprawdza się kilka mniejszych sal niż jedna reprezentacyjna, uzupełniona o wyposażenie do wideokonferencji, bo w spotkaniu prawie zawsze uczestniczy ktoś zdalnie.
Skoro ludzie przyjeżdżają do biura głównie po kontakt z zespołem, kuchnia i strefa wspólna przestały być dodatkiem. W wielu firmach to tam odbywa się większość nieformalnych rozmów, więc warto zaplanować ją jako pełnoprawne miejsce pracy i spotkań, a nie kąt z ekspresem.
Przy stanowiskach współdzielonych znika szuflada z rzeczami pracownika. Szafki depozytowe, wieszaki i miejsce na sprzęt to drobiazg, który decyduje o tym, czy praca bez przypisanego biurka jest znośna, czy irytująca.
W biurze hybrydowym akustyka przestała być kwestią komfortu, a stała się warunkiem działania. Sufity akustyczne, wykładziny, panele i zieleń tłumiąca dźwięk to nie dekoracja, tylko element wyposażenia stanowiska pracy.
Zmieniło się też podejście do oświetlenia. Skoro pracownicy prowadzą rozmowy wideo z biura, znaczenie ma to, jak wyglądają na ekranie. Światło padające od tyłu z okna albo pojedyncza oprawa nad głową dają efekt, którego nie naprawi żaden filtr. Dlatego przy projektowaniu wnętrz biurowych planujemy oświetlenie także pod kątem kamery, zwłaszcza w salach spotkań i przy stanowiskach kierowniczych.
Firmy zmieniają strukturę częściej niż wynajmowaną powierzchnię. Warto więc projektować tak, aby zmiana układu nie oznaczała kucia ścian: ścianki mobilne zamiast murowanych tam, gdzie to możliwe, siatka instalacji elektrycznych z zapasem punktów, meble modułowe i przemyślane trasy okablowania.
Ten sam sposób myślenia dotyczy metrażu. Jeśli firma rośnie, dobrze zawczasu ustalić, które strefy da się zagęścić bez przebudowy, a które są nieelastyczne z definicji, jak zaplecze sanitarne czy serwerownia.
W Warszawie wybór powierzchni sprowadza się zwykle do dwóch scenariuszy. Nowoczesne biurowce na Woli, Mokotowie czy Służewcu dają regularną siatkę okien, gotowe instalacje i podnoszone podłogi, ale narzucają moduł, do którego trzeba dopasować podziały. Biura w kamienicach w Śródmieściu oferują charakter, wysokie wnętrza i lepszy adres, wymagają jednak znacznie więcej uwagi przy akustyce, wentylacji i prowadzeniu okablowania.
Obie drogi są dobre, pod warunkiem że decyzja zapada z projektantem przy stole, a nie po podpisaniu umowy najmu. Sprawdzenie rzutu przed wyborem lokalizacji to najtańsza część całej inwestycji.
Zamiast przelicznika na zatrudnionego lepiej liczyć powierzchnię na stanowisko obecne w szczycie tygodnia. Przy pracy hybrydowej firmy zwykle planują od 8 do 12 m2 na stanowisko wraz z udziałem w strefach wspólnych, przy czym im więcej sal spotkań i budek, tym wskaźnik rośnie.
To zależy od charakteru pracy. Zespoły projektowe i sprzedażowe zwykle dobrze znoszą stanowiska współdzielone, natomiast działy pracujące na sprzęcie specjalistycznym albo z dokumentami papierowymi potrzebują stałych miejsc. Najczęściej sprawdza się model mieszany, ustalony osobno dla każdego zespołu.
Dla powierzchni 200 do 500 m2 projekt zajmuje zwykle 6 do 10 tygodni, a prace wykonawcze kolejne 2 do 4 miesiące, zależnie od zakresu zmian instalacyjnych i terminów dostaw mebli. Przy powierzchni w stanie deweloperskim harmonogram bywa krótszy niż przy przebudowie czynnego biura.
Tak, to częsty scenariusz. Prace dzielimy na etapy odpowiadające strefom, zespół przenosi się tymczasowo w inne miejsce, a najbardziej uciążliwe roboty planujemy poza godzinami pracy. Wymaga to dokładniejszego harmonogramu, ale pozwala uniknąć kosztów wynajmu powierzchni zastępczej.