PON - PT: 10:00 - 19:00

Niewielki lokal, w którym burgund, butelkowa zieleń i stara cegła składają się na wnętrze rodem z małej włoskiej kawiarni. Miejsce na poranną kawę, panini i krótką przerwę w środku dnia.
To projekt paninoteki w centrum Warszawy, lokalu, w którym kupuje się kawę i włoską kanapkę, a czasem zostaje na kwadrans przy stoliku. Inspiracją były kolory i materiały charakterystyczne dla włoskich wnętrz, czyli połączenie głębokich, nasyconych barw z elegancją i swobodą typową dla małych kawiarni.
Metraż jest niewielki, więc każdy centymetr musiał dostać zadanie. Lada z ekspozycją stoi w centralnym punkcie sali i od razu mówi gościowi, po co tu przyszedł. Wzdłuż ściany biegnie tapicerowana ława, przy barze stanęły wysokie stołki. Dzięki temu w jednej sali mieści się i szybki zakup na wynos, i spokojna przerwa na kawę.
Całość utrzymana jest w ciemnej, ciepłej palecie. To świadoma decyzja, bo mały lokal w jasnych barwach zwykle wygląda jak korytarz, a w nasyconych kolorach robi się przytulny i zapada w pamięć.
Kliknij zdjęcie, aby zobaczyć je w powiększeniu.




Projektujemy restauracje, kawiarnie i lokale na wynos, od koncepcji, przez dobór materiałów, po nadzór nad wykonawcami. Zobacz, jak pracujemy: projektowanie wnętrz restauracji i kawiarni.
Porozmawiajmy o projekcieŚciany dostały kolor dojrzałego wina, a razem z nimi sztukateria i listwy, w tym samym odcieniu. Jednolita powłoka sprawia, że dekoracyjne ramy na ścianie czyta się jako fakturę, nie jako ozdobę doklejoną do tła. W małym wnętrzu to duża różnica, bo ściana zostaje spokojna, a mimo to ma charakter.
Drugim kolorem jest butelkowa zieleń. Poprowadziliśmy ją nisko, po ladzie, lamperii z kafelków i krzesłach, dzięki czemu wnętrze ma wyraźną podstawę i wizualnie się nie chwieje. Zieleń z burgundem to zestawienie, które we włoskich lokalach wraca od dekad i nadal wygląda dobrze.
Trzeci akcent to mosiądz. Lampy, cienkie kinkiety, listwa nad lamperią i cokół przy ladzie odbijają światło i rozjaśniają ciemną paletę dokładnie w tych miejscach, w których wzrok zatrzymuje się najdłużej.
Ścianę wokół wejścia odsłoniliśmy do oryginalnej, starej cegły. To materiał, którego nie da się podrobić fakturą z tapety, a w lokalu gastronomicznym robi całą robotę, bo od progu daje poczucie, że miejsce ma swoją historię.
Cegłę zestawiliśmy z podłużnymi, szkliwionymi kafelkami w zieleni. Każdy z nich ma lekko nierówną powierzchnię, więc lamperia nie jest płaską plamą koloru, tylko żywym tłem, które inaczej wygląda rano, a inaczej wieczorem przy zapalonych kinkietach.
Na podłodze położyliśmy drewnianą jodełkę, ciemną i ciepłą. Blaty i drzwi są z tego samego drewna, a tapicerki z aksamitu domykają całość miękkością. W gastronomii tkaniny muszą znosić codzienne użytkowanie, dlatego w takich wnętrzach wybieramy sploty zwarte i łatwe w czyszczeniu, a nie salonowe.
Lada jest sercem tego lokalu i jednocześnie jego regulatorem ruchu. Zaokrągliliśmy jej narożnik, żeby kolejka do kasy nie blokowała przejścia w stronę stolików i żeby dwie osoby mogły się minąć bez manewrów.
Witryna z pieczywem stoi na wysokości wzroku, tuż przy wejściu, bo to ona sprzedaje. Obok ustawiliśmy starą wagę i kosz z bagietkami, rekwizyty, które w takim wnętrzu działają lepiej niż jakikolwiek plakat reklamowy.
Strefę roboczą z ekspresem i zmywakiem schowaliśmy w ciągu pod półkami, poza polem widzenia gościa stojącego w kolejce. Drzwi na zaplecze wtopiliśmy w ścianę, w tym samym drewnie co blaty, żeby nie rozbijały kompozycji sali.
Wzdłuż ściany poprowadziliśmy tapicerowaną ławę w kolorze wina, z pionowym przeszyciem, które optycznie podnosi wnętrze. Przy niej stanęły małe okrągłe stoliki na metalowych nogach i zielone krzesła z zaokrąglonym oparciem. To strefa dla tych, którzy siadają na dłużej.
Przy ladzie ustawiliśmy wysokie stołki, również w bordowej tapicerce. Ten rząd obsługuje gości, którzy wpadają na espresso i wychodzą po kilku minutach, a przy okazji zapełnia miejsce, które w małym lokalu i tak zwykle stoi puste.
Taki podział ma znaczenie dla obrotu stolikami. Gość na wynos nie czuje, że wchodzi komuś w drogę, a osoba przy ławie ma spokojny kąt i nie siedzi w przejściu.
W ciemnym wnętrzu światło jest ważniejsze niż kolor ścian. Nad ladą zawisły mosiężne lampy z kloszami i szklanymi elementami, w ciepłej barwie, która ładnie odbija się od kafelków i od blatów.
Na ścianie z tablicą menu zamontowaliśmy cienkie, liniowe kinkiety. Dają miękkie światło do góry i do dołu, więc burgundowa płaszczyzna nie robi się płaska, a loża pod nią dostaje własny nastrój.
Do zadań roboczych służy szynoprzewód pod ciemnym sufitem, z reflektorami skierowanymi na witrynę i strefę kasy. Podświetlone półki z winem i kawą zamykają układ, bo produkt na półce sam staje się elementem dekoracji.
Przy lokalu tej wielkości koncepcja powstaje zwykle w trzy do czterech tygodni, a komplet dokumentacji wykonawczej w kolejnych czterech do sześciu. Termin zależy głównie od tempa decyzji po stronie inwestora i od dostępności materiałów.
Tak i często to najlepsza droga. Ciemna, jednolita paleta chowa niedoskonałości ścian i zamiast wyliczać metry, buduje nastrój. Warunek jest jeden, trzeba zaprojektować światło, bo to ono odkleja meble od tła i decyduje, czy wnętrze jest przytulne, czy po prostu ciemne.
Droga gościa i droga obsługi. Kolejka nie może blokować przejścia, witryna musi być widoczna od progu, a ekspres i zmywak powinny stać w jednym ciągu, żeby barista nie robił zbędnych kroków. Estetyka jest ważna, ale zaczynamy od układu.
Tak, projekt obejmuje układ funkcjonalny sali razem z zapleczem, ciągami komunikacyjnymi i miejscem na dostawy. Technologię gastronomiczną i wymogi odbiorowe ustalamy równolegle z technologiem i wykonawcą, żeby rysunki od początku były zgodne z przepisami.
Prowadzimy projekty lokali gastronomicznych w Warszawie i w całej Polsce, od koncepcji i układu funkcjonalnego, przez dobór materiałów, po nadzór nad wykonawcami. Napisz albo zadzwoń, opowiemy, jak wyglądałby taki proces u Ciebie.